Wieczór poetycki "in memoriam" PDF Drukuj Email
Wpisał: Administrator   
06.07.2007.

   No i coś dzieje się w naszej lokalnej kulturze.11.05. w MBP-CK miałem okazję uczestniczyć w wieczorze, poświęconym naszemu zmarłemu pięć lat temu poecie, piewcy piękna lokalnego - Zdzisławowi Żurkowi.Poety," postaci niezwkłej , choć zagubionej w gąszczu zwykłych ludzkich spraw...a może zagubionej w ogromie i nicości tego świata.Zdzisław Władysław Żurek to wielka osobowość... osobowość zapisana na społeczną samotność, osobowość cierpiąca i kochająca, zawieszona czasami pomiędzy dwoma światami, tym nieprzyjaznym realnym i tym wyimaginowanym, pogrążonym gdzieś na różnych płaszczyznach Jego poetycko-filozoficznej wyobraźni. Który z tych światów był tak naprawdę prawdziwy, bliski sercu poety, wiedział tylko ON sam i... kilku jego przyjaciół  zatopionych w lekturze wierszy. Zapisane w strofach słowa były i będą odzwierciedleniem bogactwa prawdziwej, czystej duszy poety - człowieka, poety na miarę wszechświatów' jak napisała w zaproszeniu Zofia K.

   A impreza była wspamiała. Wiersze Poety czytała Katarzyna B. i aktor teatru dramatycznego Andrzej Sz. w galerii "Barbórka" Licznie przybyli, w zadumie słuchali czytanych wierszy i przyjmowali z namaszczeniem, jak komunię świętą, kromki chleba; ciemnego chleba, które podawali obecnym czytający. Byłem mocno wzruszony, bardzo mocno wzruszony! Podobnie jak inni, skupieni i zasłuchani w słowa wersów, pewnie tam, hen daleko, z niebios-gór też słuchającego Zdzisława. I to przypinanie ich klamerkami, do suszenia bielizny, na rozwieszonych sznurach... Chwilami duch Jego w słowach wierszy lekko spływał i jakby unosił się nad nami, jakby sfrunął stamtąd do nas i chciał być tu z nami.

   A już odczytywanie wierszy na scenie oświetlonej czerwienią półmroku...wierszy poświęconych Jego Marii.Tego nie da się nijak opisać. to trzeba przeżyć osobiście. No i ten film "Przypadki Ego" nakręcony w 1998 roku przez syna Marka M.z TV- 3. Zdzichu spoceruje ze swoim psem i mówi o warsztacie poetyckim, o inspiracjach, i czyta swoje wiersze! Patrzyłem, patrzyłem i patrzyłem. Te zbliżenia Jego twarzy i powolny dostojny krok, jakby w zwolnionym tempie.

   W galerii gorące słowa Henryka H. o Zdzichu, jego przyjaciołach, licznie przybyłych na wernisaż, bo i takowy był. Na ścianach, zawiewszone w antyramach dokumenty, rękopisy wierszy, dyplomy z wygranych konkursów poetyckich, przedruki artykułów, zdjęcia, inne pamiątki i... obrazy jego Marii. Doskonałe w kolorze, kompozycji, temacie. Odeszła przed Nim. Nie mógł do końca pogodzić się z Jej odejściem. Byli jak dwie krople w jednej, dwa ciala w jednym.

   Galeria powoli pustoszała. Długo jeszcze stałem w zadumie nad mijaniem.

Zmieniony ( 11.07.2007. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »