Ach ta aura ! PDF Drukuj Email
Wpisał: Administrator   
22.08.2011.

22.08.2011. Piękną mamy jesień tego lata, chciałoby się powiedzieć widząc i doznając zmiennej aury tegorocznego lata. Przestałem już ekscytować się zapowiedziami meteorologicznymi wygłaszanymi w radio i TV. A bo to wiadomo, skąd i kiedy nadciągnie wilgotny i zimny front atmosferyczny. Człowiek tak jakoś, z dnia na dzień, przyzwyczaił się do tego, że  dwa, trzy dni prawdziwego lata i tydzień a i dwa paskudnej jesiennej pogody. I jakoś nie poprawiają humoru zapewnienia, że to normalka w naszej umiarkowanej strefie. Można jeszcze w miarę zaufać prognozom bardzo krótko terminowym. A już długotrwałe mają się nijak i z zasady mijają się z rzeczywistością. Jak w ekonomii, jak w polityce. Chociaż tą ostatnią nie lubię zajmować się zbytnio. Bo czy ktoś przewidział niebotyczny wzrost franka szwajcarskiego. Czy ktoś przewidział huśtawkę giełdową czy tumultów w Londynie i innych miastach Wielkiej Brytanii. Czyli, nic nie jest pewnym tak w prognozach pogodowych jak w ekonomii i polityce. A już tym bardziej w wyborach.

   Wybory. Osobny temat. Jakoś tak od zeszłego roku, dzieje się nam, że chodzą parami. A to wybory Prezydenta RP, a to samorządowe, do wyborów prezydenta w Wałbrzychu i do Zgromadzenia Narodowego w październiku.

   I znowu z ekranów TV telewizyjnych płynąć będzie wezbranym strumieniem, ba, rzeką canina eloquencia  polityków. Polityków ubiegających się o reelekcję. Słowomioty przerywane serialową rzeczywistością i reklamami wszystkiego. Ośmielam się zauważyć, że już samo umieszczanie na listach wyborczych nabrzmiałe było odejściami , przejściami i jeszcze jeden Bóg wie czym, polityków. Urażone ambicje skutkowały zmianą barw partyjnych, gorzej, politycznych. A to li tylko, by załapać się ponownie na intratny fotel poselski czy senatorski. Nomina odiosa sunt. Słuchając tych ich pleplemotów i słowotoków zastanawiałem się często, czy chodzi im o dobro wyborców, czy o dobro kraju – nawet,o tym ostatnim, nie śmiałem myśleć , czy też o  jak najwygodniejsze usadowienie  swojej dupencji  i oczywiście profitach z tym związanych. Wielu z nich potwierdza moje spostrzeżenia, że tylko o to i wyłącznie o to im chodzi. Być może, w moim mniemaniu, tkwią w jakimś koszmarnym poczuciu nierzeczywistości. Być też może, sami uwierzyli w swoje bajdurzenie. Być może,  przekonani są, że wyborcy to stado idiotów i kretynów, którym można wciskać tę samą śpiewkę, lecz już z trochę inaczej brzmiącym refrenem. Aiści, nie można coraz bardziej biedniejącemu społeczeństwu wciskać  nierealnych programów wyborczych dopóki nie zaradzi się, j narastającemu ubóstwu i problemów z jakimi na co dzień musi się borykać. To przecież ci właśnie politycy próbują udowodnić temu społeczeństwu, że nieładne jest ładne, a nieprawdziwe prawdziwym. O jakże byliby uważniejsi w swoich obietnicach wyborczych, gdy ci co ich wybrali, mogliby ich odwołać. Nie wywiązałeś się panie pośle z obietnic wyborczych – paszoł won z parlamentu. Nic z tych rzeczy. Cwanie zabezpieczyli się przed wyborcami. Wyborca zrobił swoje w akcie głosowania. I koniec. I tyle. Do tego politykom był potrzebny i tylko do tego. W gruncie rzeczy wielu z obecnych , a starających się o reelekcję, polityków winno udać się na spokojny wypoczynek w prochach archiwalnych.

   Na koniec smutna konstatacja. Jakoś jakby mniej ekscytuję się tym, kto i dlaczego tapla się w tych bezbrzeżnych kałużach wyborczych.   

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »