TEMPUS Fugit... PDF Drukuj Email
Wpisał: Administrator   
09.08.2010.

05.06.2010 Tempus fugit, barba crescit, homo nescit – jak mawiali starożytni Rzymianie. A no ucieka. Przeszła zima chociaż, srogością mrozów, dała nam się mocno we znaki. A i wiosna nie rozpieszczała nas chłodnymi i deszczowymi dniami i nocami. A drugi kwartał? Wyjątkowo paskudny. Wyjątkowo. Zaczął się gorzej niż fatalnie. Oj narobiło się narobiło. 10 kwietnia na długo zapisze się w naszej zbiorowej pamięci. Jak grom z jasnego nieba spadła wiadomość o katastrofie Tupolewa –154. Co za nieszczęście. Zginęło tylu znakomitych ludzi; Para Prezydencka, posłowie, senatorowie, dowództwo wojskowe i wiele, wiele znamienitych osób. Jakoś po usłyszeniu, w radiowej zetce, którą zawsze słuchamy przy porannej kawie, informacji o katastrofie, nie mogliśmy uwierzyć. Te nieustannie zmieniające się informacje dawały jakąś nadzieję, że ktoś przeżył z ciągle zmieniającej się liczby osób, które znajdowały się na pokładzie statku powietrznego. Czas jednakowoż, z każdą chwilą, rozwiewał nadzieję a prawda stawała się coraz bardziej oczywistszą i straszniejszą. 

   Widok porozrzucanych części wraku samolotu, tu i ówdzie palące się fragmenty pozbawiały złudzeń i nie pozostawiały nawet najmniejszej nadziei. Nawet najlepszy dreszczowiec przy tym, co dane było nam oglądać w nieustannych przekazach telewizyjnych, to maciupki pikuś. 

   Tyle zacnych osób zginęło tak tragicznie. Z Jurkiem Szmajdzińskim, nie dalej jak dwa tygodnie wcześniej, rozmawiałem w Teatrze Lalki i Aktora w Wałbrzychu. Pytał czy dalej piszę i maluję. Powiedziałem mu o nowym moim tomiku , który ma się ukazać. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że widzę go ostatni raz, widzę ostatni raz tę dobroduszną postać.

   Jakby tych nieszczęść nie dosyć  było. Majowe deszcze przyniosły powodzie, duże powodzie. Głębokie współczucie przenikało mnie, gdy widziałem ludzi tracących, w jednej chwili, dorobek całego życia, ten ogrom nieszczęść spadający na nich, te łzy rozpaczy i bezsilności. Aż chwilami chciało się krzyczeć na cale gardło, za co Boże tak doświadczasz tych ludzi. Na odpowiedź raczej nie liczyłem. Odpowiedź jest tutaj na dole, a nie tam „ u góry”. 

Zmieniony ( 09.08.2010. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »