Ogrodowe rozważania PDF Drukuj Email
Wpisał: Administrator   
07.07.2009.

07.07.2009 Jest wtorkowy wieczór. Od zachodu wolno napływają chmury, dużo chmur. Zakryły już niemal cały horyzont. Siedzę sobie w ogrodzie z laptopem. Jakoś tak przyczepił się do mnie, że beze mnie ani rusz. Uparło się na mnie to bydlisko jedno czy co. Jakiś z niego erotoman zapewne. Uwielbia jak opuszkami palców łaskoczę jego czarną klawiaturę. Czarną? Broń Boże, nie jestem jakimś tam rasistą. Ale jakoś tak bez siebie nie możemy istnieć, jakoś byłoby nie tak. I tak trwamy w tej symbiozie, błogostanie wtorkowego wieczoru, przerywanym nawoływaniem się szpaków i piskiem, uprawiających jakiegoś berka, w  przestworzach nieba, jeżyków. Puszczam sobie kółko po kółku dymu tanich papierosów. Unoszą się jak zgubione aureole świętych. Mruga on ci do mnie filuternie niebieskim powerem. I tak trwamy, trwamy zanurzeni w ciepły lipcowy wieczór. Jedynie chmury, nasycone swoją istotą- parą, zawłaszczają coraz większe połacie nieba, jakby chciały zdążyć przed nocą. W telewizji transmitują uroczystości pogrzebowe Michaela Jacksona. Jakoś tak jego odejście nie wywarło na mnie większego wrażenia. Nigdy nie byłem jego fanem a sama postać była jakaś taka nierealna, odczłowieczona. Czasami odnosiłem wrażenie, że to postać komputerowa, pajacyk skaczący po scenie. Zapewne narażam się jego fanom, ale jego muzyka jakoś mi nie leżała  i nie kręciła Cóż kwesta gustu. Szkoda jedynie że z uroczystości pogrzebowych zrobiono imprezę, widowisko  i olbrzymi show medialny. I tak sobie siedzę, laptop, niczym Buba, wyleguje się na moich kolanach. Siedzę i dumam. Wkoło wszystko jakoś tak poczciwiej i bibelocieje. Z czasem staniemy się, lub już się stajemy wykopaliskami a dym z dopalającego się papierocha snuje się mgiełką nostalgii za czymś. Tylko za czym?

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »