Refleksji ciąg dalszy PDF Drukuj Email
Wpisał: Administrator   
28.01.2008.

   Jakoś tak nie mogę uporać się, z ciągle rosnącymi, zaległościami. Tempo, w jakim się żyje, jest praktycznie nie do ogarnięcia. Rytm, mnogość spraw do załatwienia; jakoś człowiek zaczyna się w tym wszystkim gubić. Z informacjami z imprez na swojej witrynie zalegam. Trochę próbuję to ogarnąć. Zlikwidowałem swoje blogi na wp.pl. Uznałem, że nie ma co się powtarzać. W zamiarze było zlikwidować jeden a zlikwidowałem oba. I cóż? Może i dobrze. Teraz taka moda na blogi. Czy muszę jej ulegać. Pytanie zgoła retoryczne.

   Systematycznie przeglądam stronę Petra Musilka. Nie zdarza się, abym nie poczytał Jego bloga, choć po czesku, a i tak go rozumiem, rozumiem co pisze. Jednak, nasze częste kontakty, myślę tu w ogóle o kontaktach z Czechami, coś dają. Przynajmniej z językiem czeskim otrzaskałem się. Mieszkanie na pograniczu ma swoje pozytywne strony. „Przyborów” do nauki języka czeskiego mam wiela. Tylko ten czas! A raczej jego brak. A może to tylko  wykręt zakamuflowanego sprytnie lenistwa? Jak zwał tak zwał. Faktem bezspornym jest, ze zaległości w pisaniu i nie tylko w pisaniu a i w malowaniu rosną jakoś tak cholernie szybko. No i pora aby wreszcie coś z tym zrobić. Jest tylko takie małe, maciupeńkie pytanko : jak?  Ot i problem. Jednak coś drgnęło. Przysiadłem i popisałem trochę dziennik, ciachnąłem blogi, choć jeden w sposób niezamierzony. Uporządkowałem trochę papierzyska, zapiski, jakieś luźne szkice literackie. Te do przemyślenia, inne do poczekalni, resztę do kosza i enter. Jedyne czego nie odpuszczam, to choć trochę poczytać. Przyznać szczerze muszę, że i tu mam zaległości. Dobrnąłem właśnie do połowy „ Dzwonu śmierci” Kerstina Ekmana, choć to tylko 214 stron i raczej lekko się czyta. Zazwyczaj w czytaniu mam kilka pozycji prozy i przynajmniej kilka pozycji poezji.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »