Artykuły
Ale się porobiło! PDF Drukuj Email
Wpisał: Administrator   
05.01.2016.
 
 
 
 
 
 
 
Zmieniony ( 05.01.2016. )
 
8 DNI POEZJI Broumov-Krzynice, 2007 r. PDF Drukuj Email
Wpisał: Administrator   
29.06.2008.

   Jak bardzo szybko minął ten rok. I znowu mamy końcówkę września. A końcówka września to spotkanie poetów z Czech, Słowacji no i Polski, na 8 Dniach Poezji w Broumovie- Krzinicach. Ciekaw niezmiernie jestem, kto na nie przyciagnie. Wiem, że będzie Kazmir Bernat z Wrocławia, że będzie Wałbrzych z Wiesią Kamińską i Romanem Giletą na czele. A może i będzie sama Szefowa „Niebieskiego Pióra” z paroma jego członkami, (jak to brzydko brzmi członkami) i jeszcze inni. Będzie, z całą pewnością, Petr Musilek, Milosz Hromadka. Nie będzie, w ubiegłym roku też nie była, Eva Kuczerowa, która odeszła od nas na zawsze, by tam, hen na górze pisać swoje piękne wiersze.

   I już 28.września. Nyską do Wałbrzycha. Pogoda pod psem, całe litry wody spadają z ciężkich, dojnych w deszcz, chmur. Dobrze, że wziąłem parasol. Buty już przemokły od spływającej chodnikami wody. Oczywiście, jak zwykle, pozapominałem o tym i owym; nie wziąłem słownika, tabletek i wiele innych drobiazgów. Na Słowaka spotykam Wiesię. Ciągnie na piwo. – Chodź, jeszcze mamy trochę czasu- kusi. Odmawiam, bo gdzie mi jeden kufelek w głowie, jak z parasola kapie, buty mokre, a i jeszcze parę drobiazgów muszę kupić.

   Zamówioną Nyskę mamy na trzynastą, czyli mam trochę czasu. Jeszcze przecież muszę kupić inhalatory, bo co będę w Czechach kopcił. A jeszcze i korony kupić muszę, ponoć w „hali” dostanę taniej. I faktycznie, buty już całkiem przemokły, ale korony już mam i to po godziwym przeliczniku, a ja biegam i biegam; a to jeszcze  i tamto jeszcze. Na dobrą sprawę, wszystko już mam. „Nyska” już stoi. Jest  parę osób, dociągnęła Wiesia. Okazuje się, że trochę zabulimy, bo nie wszyscy jadą. Roman, na ten przykład, przyjedzie z Kazimierzem  i jeszcze innymi, Wiesiek zrezygnował, ponoć słabuje. Jedzie, w sumie, kilka osób. Na granicy zakupów nie czynimy, a miałem zlecone, to i owo, przez Renatę. Moje tobołki w tyle pojazdu, w nich kamera, cyfrówka.

Czytaj całość…
 
IN MEMORIAM... w 5 rocnicę śmierci Henryka Grajka PDF Drukuj Email
Wpisał: Administrator   
01.02.2008.

   Jak ten czas szybko leci. A to już pięć lat minęło, jak odszedł od nas Heniek Grajek. Z tej to smutnej rocznicy, w galerii „Barbórka” MBP- Centrum Kultury, w Boguszowie-Gorcach, odbył się wernisaż jego wystawy „ IN MEMORIAM” na której zaprezentowano grafikę, małe formy graficzne, ekslibrisy, kilka prac olejnych i akwareli, w tym jedna z moich zbiorów.

   A Henryk był nietuzinkowym artystą, artystą uznanym w świecie, może trochę mniej w samym Boguszowie- Gorcach i okolicy. Po jego śmieci, 14 stycznia 2003 roku, napisałem w Wałbrzyskim Informatorze Kulturalnym, że odszedł od nas wielki artysta. Miał swoje, osobiste widzenie świata, które to widzenie, odzwierciedlał w swoich pracach, czasem z dużą dozą humoru ale i zadumą poetycką. A każda grafika, każdy ekslibris to sama w sobie historia, opowiedziana niezwykle precyzyjnymi ruchami dłuta. Jakże wzruszające, jakże wiernie oddająca rys psychologiczny osób, którym dedykował swoje ekslibrisy. Ekslibris Romana Gilety, Henryka Króla, Jana Kousala, Marka Malinowskiego, Stanisława Zydlika, Henryka Hnatiuka czy też mój. To arcydzieła. W wykonał ich, nie będzie przesadą, niezliczoną ilość.

   Nie zapomnę dnia, w którym od nas odszedł, by tam gdzieś w Domu Wiecznym, tworzyć; może ekslibrisy Świętych Pańskich. Umówiliśmy się na najbliższą środę. Mieliśmy, z Henrykiem Hnatiukiem wpaść do Niego na przyjacielską pogawędkę, przy lampce winka, podnieść na duchu po śmierci małżonki Leokadii, która odeszła pierwszego stycznia. I ten poniedziałek i ta wieść, gdzieś koło osiemnastej, że Henryka już nie ma, że Henryk już odszedł. Ten nie odpowiadający telefon! Pogrzeb. Przybyli, bo Go pożegnać, ludzie kultury, władze miasta, liczni przyjaciele. I to już pięć lat minęło od tamtych dni. IN MEMORIAM.

Zmieniony ( 17.02.2008. )
Czytaj całość…
 
IV Interdyscyplinarny Międzynarodowy Plener Artystyczny " Boguszów-Gorce 2007" PDF Drukuj Email
Wpisał: Administrator   
19.09.2007.

    Nasi mieszkańcy zapewne zauważyli szkicujących, malujących i fotografujących co urokliwsze zakątki naszego miasta, a tych ci u nas nie brak. A wszystko to w ramach IV Interdyscyplinarnego Pleneru Artystycznego. Tak, to już czwartego. Plenery takie odbywają się w naszym mieście co drugi rok w ramach realizacji porozumień kulturalnych z naszymi miastami partnerskimi. Dodatkową okolicznością są XVIII Polsko-Czeskie Dni Kultury Chrześcijańskiej, które właśnie inauguruje nasze miasto. Dlaczego co drugi rok? A to dlatego, że przemiennie, jako że Boguszów-Gorce jest organizatorem „ Międzynarodowego Biennale Ekslibrisu i Małej Formy Graficznej”, na które to „Biennale” spływają prace konkursowe grafików niemal z całego świata. Z niewiadomych przyczyn, w ubiegłym roku takie „Biennale” nie odbyło się. A szkoda! Jest to bowiem niezaprzeczalna promocja naszego miasta poza granicami naszego kraju.

   Wróćmy do pleneru. Otóż odbywa się, tego roku, w dniach 16-25 września. Bierze w nim udział 15 uczestniczek i uczestników z miast partnerskich: troje z Dobrego Miasta, dwie uczestniczki z Radzionkowa-Bytomia. Nie ma w naszym plenerze uczestników z miasta partnerskich Smirzic (Czechy) i Piennes (Francja). Są też uczestnicy z naszego miasta – trzy osoby. Mamy też uczestnika ze Lwowa, czeskich Polic nad Metują, poetę z Gierałtowa i poetkę z Wałbrzycha, artystę plastyka z Wrocławia , z Krakowa i fotografików artystycznych z Wałbrzycha. 

 

Zmieniony ( 21.09.2007. )
Czytaj całość…
 
Niespodziewane a miłe odwiedziny poetów- czeskich przyjaciół PDF Drukuj Email
Wpisał: Administrator   
30.07.2007.

   Nic w poranek sobotni nie zapowiadało tak pięknego dnia, chociaż pogoda nie należała do pięknych. To świeciło i przygrzewało słońce, by za chwile kryć się gdzieś za, dojnymi w deszcz, chmurami. Sobota, jak zwykle, dzień sprzątania. Dzisiaj wyjątkowo wcześniej zaczęliśmy to i też wcześniej, ten stały element tygodnia, uskuteczniliśmy. Nie, byliśmy już pod końcówkę, gdy usłyszeliśmy, dobiegające z parteru, wołanie naszej sąsiadki- pani Żurawowej. – Andrzej Czesi do ciebie, tu są na dole, pewnie do ciebie- wołała. Wskoczyłem w swoje mocno poszarpane czasem buty. Zszedłem na dół i cóż to ja widzę. Przed drzwiami wejściowymi, do budynku, nie kto inny jak Viera Kopecka, ciągle piękna, Peter Musilek i jego żona Eva , jak ją przedstawił. Ot problem. Sprzątanie na ukończeniu. Idę sprawdzić. Mówię Renacie, że Czesi do mnie z odwiedzinami niespodzianie przybyli. – Dobrze, że wysprzątane i że akurat teraz- dodała.- Żadnego ciasta nie mamy – zamartwiła się. Schodzę po miłych czeskich  przyjaciół. Powitania. Nie chcą kapci. –Jak to nie chcieć kapci- mówię. Prowadzę ich do dużego pokoju. -Czego to napiją się moi mili goście- pytam. –Kawę, herbatę czy wodę – sugeruje Renata. –Kawa- jednogłośnie odpowiadają czescy przyjaciele. Przedstawiłem Renacie who is who. Peter Musilek – czeski poeta, Viera- nie musiałem bo znają się. Peter przedstawił swoją żonę Evę. – Zapylaj po ciastka, coś wybierz, coś z keksów a zresztą zobacz co będzie dobrego z ciast. Tylko ciasteczek mi nie kupuj – przestrzegła.

Czytaj całość…
 
«« start « poprz. 1 2 nast. » koniec »»

Pozycje :: 1 - 9 z 14